Polityka i teatr

Wydawnictwo: Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego

ISBN/ISSN: 978-83-927170-4-1
Rok wydania: 2009
Format: 210x145mm
Liczba stron: 288

25,00 zł

więcej mniej

WAŻNA PARTIA SZACHÓW
Jerzy Koenig o książce Zygmunta Hübnera „Polityka i teatr"

...Wielkość tej książki - nie waham się użyć tego określenia - bierze się stąd, że autor w opisywaniu złożonego zjawiska, jakim są związki teatru i polityki, nie przybrał punktu widzenia uwarunkowanego rzeczywistością, w której sam żył i pracował. Kiedy Zygmunt Hübner pisał swoją książkę - dla amerykańskiego wydawcy - teatr był niebywale istotny, a polityka była na co dzień obecna w jego życiu. Posłowie zostało napisane w 1988 roku, autor zmarł w styczniu 1989 roku. Od tego czasu bardzo wiele się zmieniło i w polityce, i w teatrze. Teatr przestał być ważny. A kiedy politycy tracą serce do teatru - Hübner na pewno odnotowałby to zjawisko – zupełnie zmienia się jego sytuacja. Nie ma żadnych kłopotów cenzuralnych, repertuarowych, personalnych ani też z pieniędzmi - bo ich, po prostu, nie ma. Książka Hübnera jest pozbawiona emocji - nie ma w niej żadnych oskarżeń, ani też histerycznej próby obrony teatru. Autor byt na tyle inteligentnym człowiekiem, że zdawał sobie sprawę ,iż i politycy grzeszą, i teatr grzeszy. W stosunku do polityki nie miał żadnych złudzeń. Świadczy o tym definicja, jakiej używa polityka to sposób jak zdobyć władzę i jak ją u t r z y m a ć. A teatr interesuje polityków wyłącznie jako instrument w realizacji tych zadań. Hübner w swoich rozważaniach wziął pod uwagę dwa i pół tysiąca lat - jego spostrzeżenia dotyczące teatru ateńskiego z czasów Peryklesa są po prostu fascynujące. Podobnie wnikliwie zanalizował inne epizody. Cechy zaścianka polskiego, które w naszym myśleniu stale się odzywają, w tej książce nie dają o sobie znać. Autor całe życie próbował –jako pisarz, felietonista, reżyser, dyrektor teatru, aktor – zanalizować rzeczywistość i odnaleźć pewne elementarne zależności i prawa. Wyplenił w sobie złudzenia, zdawał sobie sprawę, że emocjami i potrząsaniem kajdan daleko się nie zajdzie. Opisuje w swojej książce jak, uwzględniając obawy cenzury, sam zaproponował odłożenie premiery. I uratował spektakl. Zdawał sobie sprawę, że o wiele trudniejsze jest odwoływanie zakazu już sformułowanego. Miał też świadomość - co precyzyjnie opisuje - iż o wiele groźniejsza jest cenzura ponad cenzurą. Ta nieurzędowa. Zygmunt Hübner miał zdolność taktycznego myślenia i reagowania. Nauczyła go tego właśnie historia. Nigdy nie przechodziło to w jakąś niską grę. Była to gra z historią, a nie z poszczególnymi ludźmi. Ważna partia szachów, która bardzo długo trwała, a nie gra w warcaby. Sam też kierował się emocjami, miał ogromne wahania przed podejmowaniem wielu decyzji. Ale nigdy nie myślał o sobie. Bardzo często ryzykował. I tracił. Dyrekcję Starego Teatru w Krakowie; musiał też opuścić Teatr Polski we Wrocławiu, gdzie współtworzył Festiwal Polskiej Dramaturgii Współczesnej (którego teraz pewnie nie będzie). Przypadkiem odnalazłem w swoich papierach jakąś kartkę, na której - podczas jakiegoś nudnego posiedzenia – wymienialiśmy się uwagami. Napisał tam m.in., że zaproponowano mu dyrekcję Teatru TV. Było to w okresie, kiedy jeszcze nie miał swojego ukochanego Teatru Powszechnego. To był prezent od losu – wspaniały budynek teatralny, puściutki. Mógł wszystko zbudować od nowa, stworzyć wspaniały zespół od nowa. To oczywiste, że kiedy go zabrakło, ten teatr nie mógł być taki, jak za jego życia. Zygmunt Hübner miał wielu zwolenników, ale wielu ludzi dodawało sobie ważności, próbując podważać jego autorytet. A jak był ważnym dla nas człowiekiem, zrozumieliśmy dopiero wtedy, kiedy odszedł. Ja miałem poczucie ogromnej samotności, choć przecież nie współpracowaliśmy tak ściśle. Myślę, że ta książka była pewną koniecznością-dlatego się ukazała. Zygmunt Hübner jako twórca teatru dostrzegał i stosował się do wielu zasad. Nigdy nie był zaślepiony. Zdawał sobie sprawę, co jest w danej chwili możliwe. Zawsze programował z wyprzedzeniem - co się stanie po kilku miesiącach (w tamtych czasach to nie tak szybko się zmieniało, jak obecnie). Wiedział, że na historię nie można się obrażać, a teatr bardzo często w tych związkach z polityką jest w sytuacji bez wyjścia. A fałszywy krok może nastąpić w bardzo różnych okolicznościach. Nie tylko tak ostrych jak w Rosji po 1917 roku. W krajach realnego socjalizmu często wolnomyślicielskie, krytyczne dzieło służyło jako listek figowy - dowodziło jak złota panuje w tym kraju wolność. Teatr zawsze traci, jeśli jest nadmiernie uwikłany w związki z polityką. Ale Zygmunt Hübner nie byt tak niecierpliwy. Rzecz niebywale rzadka - artysta nie zdominował w nim człowieka.

Zanotował: Arkadiusz Szaraniec

Źródło: „Glob 24” nr 8, 13 stycznia 1992

Klienci kupili również

  • 20,00 zł

    Struktura teatru a struktura spektaklu. Wpływ systemu organizacji instytucji na estetykę przedstawienia w wybranych krajach europejskich. Książka ta jest głównie wstępem do refleksji, która – jak nam się wydaje – będzie w najbliższych latach szczególnie ważna.

    20,00 zł
  • 69,00 zł
    New
    Grzegorz Kozak

    Ta książka mogłaby nosić tytuł Człowiek teatru. Tak samo jak napisana przez Zygmunta Hübnera biografia Wojciecha Bogusławskiego i jak nagroda imienia Hübnera, wręczana dziś artystom, którzy mogą być uważani za spadkobierców jego myślenia o teatrze.

    69,00 zł
  • 39,00 zł

    Książka podsumowuje badania wykładowczyni Teatrologii Stosowanej w Giessen, artystki i kuratorki nad uwikłaniem sztuki krytycznej w neoliberalne mechanizmy rynkowe.

    39,00 zł